środa, 22 października 2014

Wianki, mitenki... po prostu jesień

Witam Was serdecznie, pogoda za oknem od kilku dni nie nastraja optymistycznie, ale za to mogłam zabrać się za robienie wianków z tego, co kilka dni temu przyniosłam ze sobą do domu z jesiennego spaceru. Na razie zrobiłam cztery, wszystkie bardzo podobne, różniące się jedynie rozmiarem.  Jeden wisi jako ozdoba drzwi wejściowych, drugi wraz ze świecą jest piękną ozdobą komody, dwa kolejne podarowałam jako prezenty. 


 

 
Pogoda sprzyja także robótkom szydełkowym. Do jednego prezentu  dołączyłam podkładki pod kubki.
 
 
Skoro zrobiło się chłodniej, to czas wciągnąć na dłonie mitenki. Oto moje pierwsze (jeśli chodzi o wykonanie, bo niestety moją własnością już nie są, zostały porwane przez córcię, druga również się takich domaga) i na pewno nie ostatnie ocieplaczki na ręce, może kolejne będą z jakimś wzorem...


W ogrodzie jeszcze kwitnie lawenda, a ja chowam jej zapach, tym razem nie w woreczkach czy sercach, a w szyszkach lawendowych (też robiona po raz pierwszy :))

 
I to tyle na dzisiaj. Pozdrowionka :)
 

wtorek, 14 października 2014

Owoce pigwowca, amigurumi... i świąteczne ozdoby

Witajcie, witam serdecznie nowych obserwatorów, którzy dołączyli do oglądania mojego bloga w ostatnim czasie. Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze, za to że tu zaglądacie, że jesteście.
W tym roku moje spiżarniane zapasy powiększyły się o słoiczki konfitury z owoców pigwowca. To idealny dodatek  do herbaty. Owoce pigwowca nazywane są polską cytryną, jednak witaminy C mają więcej niż cytryna. Owoce są twarde i na surowo nie nadają się do jedzenia, ale jak najbardziej nadają się na konfitury, soki, nalewki...
Herbata z łyżeczką konfitury jesienno-zimową porą smakuje najlepiej.



Na 2 kg owoców potrzeba 4 szklanki wody i 4 szklanki cukru. Umyte owoce ze skórką przepoławiamy ostrym nożem i wydrążamy nasionka, kroimy na kostkę. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Potem możemy lekko zmiksować mikserem, by zostały jeszcze jakieś drobne kawałeczki owoców. Zasypujemy cukrem i dalej gotujemy jakieś 20-30 min. Gorącą konfiturę nakładamy do wyparzonych, gorących słoiczków, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem by zaciągnęły.
 
A teraz chciałabym Wam pokazać kilka moich ostatnich prac.
Najpierw szydełkowy breloczek, czyli moje pierwsze amigurumi - zajączek...
   

Autorką wzoru jest Stephanie Jessica Lau, a wzór dostępny jest np. tu.


Serca lawendowe...


Lalka...


 
Na chłodne dni zestaw z płaszczem, futrzaną czapą i ciepłym obuwiem...


Ostatnim razem pisałam, że w kolejnym poście powieje chłodem. Chodziło mi o zamówienie związane z zimą, a konkretnie ze świętami.  Ze względu na złą jakość zdjęć nie powinnam ich tu Wam pokazywać, ale cóż mam nadzieję, że przymkniecie na to oko. Tak to jest jak ma się zaległości w zamówieniu, a potem wszystko na hura i pstryka się fotki byle jakim telefonem.
Ozdoby choinkowe...
 
 
 
Gwiazdę na czubek choinki uszyłam wg pomysłu osoby zamawiającej.
 
W kolejce na uszycie czekają poszewki, a na szydełku kolejne amigurumi, chciałabym też spróbować zrobić mitenki, mam nadzieję, że mi się to uda.
Życzę Wam udanego tygodnia. Pa. 

środa, 1 października 2014

Mus śliwkowy i garderoby ciąg dalszy

Witajcie, nie było mnie tu miesiąc, żadnego wpisu we wrześniu (wstyd), na Waszych blogach też prawie wcale (wybaczcie), a to dlatego, że utknęłam w przetworach, wrześniowych obowiązkach mamy uczących się dzieci - organizacja książek, wyprawek, wywiadówki, po drodze były uroczystości rodzinne, a teraz na dodatek pierwsza infekcja synka po wakacjach - tego obawiałam się najbardziej.
Tak jak obiecałam ostatnio, dziś podaję Wam przepis na mus śliwkowy. Mam nadzieję, że zdążycie zrobić choć parę słoiczków.
 
 
Mus śliwkowy:
 
2 kg śliwek węgierek
750 g cukru żelującego 2:1
1/2 łyżeczki cynamonu,
szczypta mielonych goździków i ziela angielskiego
3 łyżki octu owocowego 
 
1. Śliwki umyj, wypestkuj i pokrój na ćwiartki. Owoce w dużym garnku dokładnie wymieszaj z cukrem żelującym i przyprawami. Odstaw w przykrytym garnku na mniej więcej 4 godziny.
2. Śliwki z cukrem gotuj, stale mieszając ok. 15 min.
3. Masę śliwkową zmiksuj na gładko lub pozostaw w niej trochę kawałeczków owoców. Wyparzone słoiki napełnij gorącym musem, natychmiast je zamknij i postaw do góry dnem, żeby ostygły.
Pycha!!!

Skończyłam garderobę dla króliczka Marty, zobaczcie same.
Tę bluzę uszyłam z dresowej dzianiny.


Z dżinsu szyłam po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolona z tych spodenek.



Sweterek na szydełku jest uzupełnieniem do kompletu na chłodniejsze dni, który pokazywałam Wam w poprzednim poście.


A tu trochę elegancji..
 

I jak się Wam podoba?
 
Inna... tak mogę o niej powiedzieć, właśnie ją skończyłam. W kolejce czekają następne tytuły, jak dobrze że czas przetworów dobiega końca i będzie można częściej zatopić się w fotelu z książką w ręku przed kominkiem...

 
Mini serniczki robiłam już kilka razy na bazie tego przepisu, ale dziś z małą modyfikacją. Zamiast brązowego cukru dałam biały i w trochę mniejszej ilości, do masy czekoladowej nie dawałam konfitury wiśniowej, tylko w masę serową powtykałam maliny. Robiłam ciasto z podwójnej porcji więc do masy czekoladowej dałam 2 całe jajka i 2 żółtka a 2 białka dałam do masy serowej.
 

W ogrodzie cały czas zbiory - pomidory, buraki, cukinie, marchewka, maliny... dojrzewają ligole. Kolejny raz wschodzi szpinak, koper, rzodkiewka. Swoje kwitnienie powtarzają róże, ostróżki, lawenda. Pięknie kwitną cynie, małe astry, gailardia...


 

To już wszystko na dziś, zmykam, czas ułożyć się do snu. W następnym poście powieje trochę chłodem, a dlaczego? Zobaczycie mam nadzieję niebawem. Pa.
 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Garderoba dla króliczków Tilda, suflet i kwiatki

Witajcie, poproszono mnie ostatnio o zrobienie dwóch ubranek dla tildowego królika. Wymyśliłam więc strój baletnicy i małej damy w kapeluszu. Ubranka poleciały do Norwegii, mam nadzieję, że bardzo ucieszą zarówno królika jak i bawiącą się nim dziewczynkę :) 
Baletnica...




Mała dama...


Kompletuję po mału garderobę dla królika Marty, o czym wspomniałam w poprzednim poście. Pokażę Wam dzisiaj tylko część, oto sukienka i kocyk piknikowy...


 Na chłodniejsze dni taki oto zestaw...



To nie koniec króliczej garderoby...
Zrobiłam też girlandę dla Jagody z szydełkowych kwiatków (wg tego filmiku).



Na koniec coś słodkiego, pysznego i co często ostatnio gości w moim domu - suflet z twarogu ze śliwkami. Przepis znalazłam w czasopiśmie  "Sielskie życie" nr 4/2014.

Suflet z twarogu:
500g węgierek
miąższ z 1 laski wanilii
3 jajka
500g chudego twarogu
100g masła o temperaturze pokojowej
szczypta cynamonu
150g cukru
skórka starta z 1/2 cytryny
5 łyżek grysiku  z pszenicy durum
cukier puder do posypania sufletu
masło do wysmarowania formy

 

1.Węgierki umyj, osusz, przekrój wzdłuż, usuń pestki.
2. Laskę wanilii rozetnij wzdłuż, nożem wyskrob z niej miąższ. Jajka rozdziel na żółtka i białka. Z białek ubij sztywną pianę.
3. Piekarnik z włączonym grzaniem górnym i dolnym  rozgrzej do 180 stopni. Twaróg utrzyj z masłem, żółtkami, miąższem wanilii, cynamonem, cukrem i spażoną wcześniej i startą skórką cytrynową. Do masy dodaj grysik. Masę z twarogu delikatnie wymieszaj z pianą z białek.
4. Formę do sufletu wysmaruj masłem i napełnij masą twarogową, lekko wciśnij w nią połówki śliwek.
5. Wstaw suflet na około 25-30 minut do piekarnika i upiecz na złoto. Wyjmij, oprósz cukrem pudrem. Podaj na ciepło.

Życzę smacznego, a następnym razem podam Wam przepis na mus śliwkowy.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Czasem...

Witajcie, na początku witam serdecznie nowych obserwatorów, a także stałych podczytywaczy. Bardzo dziękuję Wam za każdy pozostawiony komentarz :)
Ostatnio nie bardzo mam czas na blogowanie. Pochłania mnie bez reszty przygotowywanie przetworów i mrożonek na zimę, jednak czasem zasiądę na chwilę do maszyny, czasem podłubię coś z szydełkiem w ręku.
Torba z breloczkiem i bransoletka zostały stworzone jako prezent urodzinowy dla Sary - koleżanki mojej córki.
 



 
Zrobiłam mały kocyk dla króliczka Marty, którego pokazywałam tutaj . Szyję dodatkową garderobę dla jej przytulańca, zobaczycie ją następnym razem.


A w ogrodzie zbiory - lawendowe, warzywne...


Ostatnio mam dość robienia przetworów - ogórki, fasolka, cukinia, konfitury, lato bywa pod tym względem bardzo męczące.
Tu konfiturki z wiśni...

 
A na straganach wreszcie śliwki (moje drzewko w ogrodzie niestety jeszcze za młode na plony), czas więc na tartę z ich udziałem. Tym razem na wierzchu posypałam kruszonkę, przeważnie robię kratownicę z ciasta. 
 
 
Przepis dla chętnych:
300 g mąki
150 g masła
2 żółtka
5 łyżek cukru
800 g śliwek
1/3 szkl. kremówki
łyżeczka cukru wanilinowego
białko
Mąkę zagnieść z masłem, jednym żółtkiem i 2 łyżkami cukru. Ciasto wstawić na 1h do lodówki. Formę wylepić połową ciasta, ponakłuwać i ułożyć połówki wydrylowanych śliwek. Polać je śmietaną wymieszaną z żółtkiem, 3 łyżkami cukru i cukrem wanilinowym. Na górze uformować kratownicę z pozostałego ciasta i posmarować ją białkiem. Piec 45 min. w 180 st.
 
Moje małe chwile oddechu, bez których nie umiem żyć... 



A w ogrodzie taki oto mieszkaniec, jeden z wielu...
 

Żegnam się z Wami na dziś, mam nadzieję, że nie na długo.
Dobranoc.