Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubranka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubranka. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2015

Przedświąteczna gonitwa

Witajcie, przedświąteczny czas był bardzo pracowity i nie mam tu na myśli sprzątania swego domku (na to w ogóle nie starczyło mi czasu a i sił by również zabrakło), zamówienie goniło zamówienie, a ja nie wiedziałam jak wydłużyć dobę, by zdążyć powysyłać wszystko na czas. W piątek maszyna zamilkła, szydełko poszło w odstawkę i w końcu mogłam zająć się fizycznie przygotowaniami do świąt, bo duchowo rozpoczęłam od uroczystości Wielkiego Czwartku. Nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez uczestniczenia w nabożeństwach Triduum Paschalnego. 
W sobotę wielka radość dla dzieci - malowanie pisanek, i tu nie ma wyjątku czy się ma 6, 13, 17 czy 21 lat, malowała cała czwórka, a dom nareszcie nabierał świątecznych zapachów. Baba gotowana wyszła jak malowana :) jej nie mogło zabraknąć wśród świątecznych wypieków. 
Święta upłynęły mi na odwiedzinach u najbliższych, ale znalazłam też czas dla siebie na chwilę z książką, spacery z psem. 
We wtorek powróciłam do szydełka...kolejne zamówienie czeka na dokończenie, a mycie okien jeszcze poczeka na ocieplenie :)
Czas pokazać to, co robiłam przed świętami.
Były literki dla Julki,



był anioł dla Martusi, która lada chwila opuści brzuszek swej mamusi :)





Były króliki dla małych dziewczynek,








zajączek,


kury, 




i jajka.



Pojawiła się też myszka.




Ubranko dla królika pewnej dziewczynki...


Poduchy,



baldachim,


i poszewki.



Uszyłam pierwszy kocyk z minky - ten do kupienia w sklepiku :)




Na szydełku powstał kolejny kocyk, kolorystycznie podobny do jednego z wcześniejszych moich kocyków - takie było życzenie zamawiających dziadków dla swej wnusi :) Jednak by zapewnić indywidualność,  zmieniłam schemat kwadratów.




I to by było na tyle...
Życzę Wam dobrych, słonecznych dni.


wtorek, 14 października 2014

Owoce pigwowca, amigurumi... i świąteczne ozdoby

Witajcie, witam serdecznie nowych obserwatorów, którzy dołączyli do oglądania mojego bloga w ostatnim czasie. Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze, za to że tu zaglądacie, że jesteście.
W tym roku moje spiżarniane zapasy powiększyły się o słoiczki konfitury z owoców pigwowca. To idealny dodatek  do herbaty. Owoce pigwowca nazywane są polską cytryną, jednak witaminy C mają więcej niż cytryna. Owoce są twarde i na surowo nie nadają się do jedzenia, ale jak najbardziej nadają się na konfitury, soki, nalewki...
Herbata z łyżeczką konfitury jesienno-zimową porą smakuje najlepiej.



Na 2 kg owoców potrzeba 4 szklanki wody i 4 szklanki cukru. Umyte owoce ze skórką przepoławiamy ostrym nożem i wydrążamy nasionka, kroimy na kostkę. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Potem możemy lekko zmiksować mikserem, by zostały jeszcze jakieś drobne kawałeczki owoców. Zasypujemy cukrem i dalej gotujemy jakieś 20-30 min. Gorącą konfiturę nakładamy do wyparzonych, gorących słoiczków, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem by zaciągnęły.
 
A teraz chciałabym Wam pokazać kilka moich ostatnich prac.
Najpierw szydełkowy breloczek, czyli moje pierwsze amigurumi - zajączek...
   

Autorką wzoru jest Stephanie Jessica Lau, a wzór dostępny jest np. tu.


Serca lawendowe...


Lalka...


 
Na chłodne dni zestaw z płaszczem, futrzaną czapą i ciepłym obuwiem...


Ostatnim razem pisałam, że w kolejnym poście powieje chłodem. Chodziło mi o zamówienie związane z zimą, a konkretnie ze świętami.  Ze względu na złą jakość zdjęć nie powinnam ich tu Wam pokazywać, ale cóż mam nadzieję, że przymkniecie na to oko. Tak to jest jak ma się zaległości w zamówieniu, a potem wszystko na hura i pstryka się fotki byle jakim telefonem.
Ozdoby choinkowe...
 
 
 
Gwiazdę na czubek choinki uszyłam wg pomysłu osoby zamawiającej.
 
W kolejce na uszycie czekają poszewki, a na szydełku kolejne amigurumi, chciałabym też spróbować zrobić mitenki, mam nadzieję, że mi się to uda.
Życzę Wam udanego tygodnia. Pa. 

środa, 1 października 2014

Mus śliwkowy i garderoby ciąg dalszy

Witajcie, nie było mnie tu miesiąc, żadnego wpisu we wrześniu (wstyd), na Waszych blogach też prawie wcale (wybaczcie), a to dlatego, że utknęłam w przetworach, wrześniowych obowiązkach mamy uczących się dzieci - organizacja książek, wyprawek, wywiadówki, po drodze były uroczystości rodzinne, a teraz na dodatek pierwsza infekcja synka po wakacjach - tego obawiałam się najbardziej.
Tak jak obiecałam ostatnio, dziś podaję Wam przepis na mus śliwkowy. Mam nadzieję, że zdążycie zrobić choć parę słoiczków.
 
 
Mus śliwkowy:
 
2 kg śliwek węgierek
750 g cukru żelującego 2:1
1/2 łyżeczki cynamonu,
szczypta mielonych goździków i ziela angielskiego
3 łyżki octu owocowego 
 
1. Śliwki umyj, wypestkuj i pokrój na ćwiartki. Owoce w dużym garnku dokładnie wymieszaj z cukrem żelującym i przyprawami. Odstaw w przykrytym garnku na mniej więcej 4 godziny.
2. Śliwki z cukrem gotuj, stale mieszając ok. 15 min.
3. Masę śliwkową zmiksuj na gładko lub pozostaw w niej trochę kawałeczków owoców. Wyparzone słoiki napełnij gorącym musem, natychmiast je zamknij i postaw do góry dnem, żeby ostygły.
Pycha!!!

Skończyłam garderobę dla króliczka Marty, zobaczcie same.
Tę bluzę uszyłam z dresowej dzianiny.


Z dżinsu szyłam po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolona z tych spodenek.



Sweterek na szydełku jest uzupełnieniem do kompletu na chłodniejsze dni, który pokazywałam Wam w poprzednim poście.


A tu trochę elegancji..
 

I jak się Wam podoba?
 
Inna... tak mogę o niej powiedzieć, właśnie ją skończyłam. W kolejce czekają następne tytuły, jak dobrze że czas przetworów dobiega końca i będzie można częściej zatopić się w fotelu z książką w ręku przed kominkiem...

 
Mini serniczki robiłam już kilka razy na bazie tego przepisu, ale dziś z małą modyfikacją. Zamiast brązowego cukru dałam biały i w trochę mniejszej ilości, do masy czekoladowej nie dawałam konfitury wiśniowej, tylko w masę serową powtykałam maliny. Robiłam ciasto z podwójnej porcji więc do masy czekoladowej dałam 2 całe jajka i 2 żółtka a 2 białka dałam do masy serowej.
 

W ogrodzie cały czas zbiory - pomidory, buraki, cukinie, marchewka, maliny... dojrzewają ligole. Kolejny raz wschodzi szpinak, koper, rzodkiewka. Swoje kwitnienie powtarzają róże, ostróżki, lawenda. Pięknie kwitną cynie, małe astry, gailardia...


 

To już wszystko na dziś, zmykam, czas ułożyć się do snu. W następnym poście powieje trochę chłodem, a dlaczego? Zobaczycie mam nadzieję niebawem. Pa.