Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2014

Czasem...

Witajcie, na początku witam serdecznie nowych obserwatorów, a także stałych podczytywaczy. Bardzo dziękuję Wam za każdy pozostawiony komentarz :)
Ostatnio nie bardzo mam czas na blogowanie. Pochłania mnie bez reszty przygotowywanie przetworów i mrożonek na zimę, jednak czasem zasiądę na chwilę do maszyny, czasem podłubię coś z szydełkiem w ręku.
Torba z breloczkiem i bransoletka zostały stworzone jako prezent urodzinowy dla Sary - koleżanki mojej córki.
 



 
Zrobiłam mały kocyk dla króliczka Marty, którego pokazywałam tutaj . Szyję dodatkową garderobę dla jej przytulańca, zobaczycie ją następnym razem.


A w ogrodzie zbiory - lawendowe, warzywne...


Ostatnio mam dość robienia przetworów - ogórki, fasolka, cukinia, konfitury, lato bywa pod tym względem bardzo męczące.
Tu konfiturki z wiśni...

 
A na straganach wreszcie śliwki (moje drzewko w ogrodzie niestety jeszcze za młode na plony), czas więc na tartę z ich udziałem. Tym razem na wierzchu posypałam kruszonkę, przeważnie robię kratownicę z ciasta. 
 
 
Przepis dla chętnych:
300 g mąki
150 g masła
2 żółtka
5 łyżek cukru
800 g śliwek
1/3 szkl. kremówki
łyżeczka cukru wanilinowego
białko
Mąkę zagnieść z masłem, jednym żółtkiem i 2 łyżkami cukru. Ciasto wstawić na 1h do lodówki. Formę wylepić połową ciasta, ponakłuwać i ułożyć połówki wydrylowanych śliwek. Polać je śmietaną wymieszaną z żółtkiem, 3 łyżkami cukru i cukrem wanilinowym. Na górze uformować kratownicę z pozostałego ciasta i posmarować ją białkiem. Piec 45 min. w 180 st.
 
Moje małe chwile oddechu, bez których nie umiem żyć... 



A w ogrodzie taki oto mieszkaniec, jeden z wielu...
 

Żegnam się z Wami na dziś, mam nadzieję, że nie na długo.
Dobranoc.

niedziela, 13 lipca 2014

Szydełko w dłoń czyli kocyk, dywanik i małe "co nie co"

Witajcie, dziś szybciutko wrzucam parę zdjęć z ostatnich moich robótek. Te cudownie upalne dni nie sprzyjały siedzeniu przy maszynie, ale za to wykorzystałam ten czas na szydełkowanie.
Dla dwóch, małych ślicznotek zrobiłam bransoletki - jedną w turkusie, drugą w błękicie.
 


Nareszcie mogłam skończyć kocyk dla Damianka - wielkość jak do wózka 70/90.



Pamiętacie jak pisałam poprzednio, że zaczęłam robić "coś" z bawełny z recyklingu... oto efekt końcowy - dywanik do dziewczęcego pokoiku (średnica 136 cm).


Miał być jednokolorowy, jednak kolejna dostawa hoooked zpagetti przyszła w innym odcieniu różu, więc jest dwukolorowy. Właścicielce pokoiku bardzo się podoba, a to dla mnie jest najważniejsze.


Robótki na tarasie przy schłodzonej miętowej herbacie i małym "co nie co"...


Wynik końcowy tarasowych robótek, czyli druga część stroju dla córci...


Muffinki zrobiłam z czarną porzeczką (z własnego ogródka :)) według tego przepisu.


Czas na ogród...

 

 





Bukieciki lawendy już się suszą...


Żegnam się z Wami wakacyjnie - moje ukochane miejsce i pierwszy wieczór w tym roku...cudowne chwile...Pa.