Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyl. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 kwietnia 2014

...

Witajcie, czasami dopadają człowieka takie dni, że nie ma na nic siły, ani ochoty. Wypalenie, zmęczenie, brak spokoju, czasu dla siebie, pośpiech, małe i duże zmartwienia... jak znaleźć w sobie energię, gdy padły baterie? Czy winne jest temu wiosenne przesilenie, osłabienie po chorobie? Któż to wie, ale tak to sobie człowieczyna tłumaczy i czeka na dzień gdy przejdzie, gdy w sercu ponownie zabłyśnie słońce i mimo codziennego trudu, znów zacznie dostrzegać ułamki szczęścia. A gdy je w końcu poskłada, to rusza ze zdwojoną siłą by zmierzyć się z codziennością... czy Ktoś obiecał, że w życiu będzie tylko lekko i przyjemnie? Nie!
Więc mimo wszystko w ostatnim czasie powstały prace, które teraz Wam przedstawiam.
Oto gęsina i wiosenne girlandy, które powędrowały do domku Joli.





Kolejne ptaszki odleciały do Pani Joanny.


Ten tildowy królik trafi do maleńkich, chłopięcych rączek na święta.



 A tu wykorzystałam już ostatnie resztki lawendy.



Co jakiś czas biorę szydełko do ręki i próbuję coś tam wydziergać, tak powstały  ocieplacze na kubki (na zdjęciu zamiast kubka - szklanka do latte bez latte;) ). 



Na tym kończę dzisiejszą prezentację, uciekam do zadań specjalnych, czyli wieczornego czytania mojemu najmniejszemu, a potem na chwilę wspomnień o Janie Pawle II, dziś 8 rocznica śmierci...
Życzę spokojnej nocki.

sobota, 22 marca 2014

Wiosennie

Witajcie Kochani, przepraszam za tak długą przerwę w pisaniu, ale ostatnie tygodnie nie były lekkie. Choroba dopadła "lawinowo" wszystkich moich domowników, a na końcu mnie.
Wracam do szycia i jednocześnie rozpoczęłam wiosenne porządkowanie ogrodu. W głowie układam plan warzywnika, który założyłam dwa lata temu. Jak to mówią z wiekiem człowiek mądrzeje, nie wiem dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej. Widok malucha, który zbiera z krzaczków poziomki, truskawki, wyrywa rzodkiewki i marchewki, by je schrupać ze smakiem (oczywiście po umyciu) jest ogromną radością. Własne warzywa, bez oprysków i sztucznego pędzenia, półki pełne przetworów, to coś co mogę ofiarować pracą własnych rąk mojej licznej rodzince. A na grządkach będzie tłoczno..szpinak matador - dzieci go pokochały, cukinia, marchew, groszek, fasolka, ogórki, buraki, wiele odmian sałat np. rzymska, pekińska - tę pokochały ślimaki ;), pomidory, koper, biała cebula, czosnek...owocowe krzaczki - borówki, winogrona, porzeczka czarna i czerwona, mini kiwi, maliny, truskawki, poziomki..mam nadzieję, że młode drzewka w tym roku też wydadzą jakiś plon - jabłoń ligol i antonówka, śliwa, brzoskwinia...Ale smakowicie się zrobiło..
Wracając do moich szyciowanek, to ostatnio zrobiłam dla Martusi girlandę w miętowo - różowej, wg mnie bardzo wiosennej kolorystyce. Doszyłam do niej wyszydełkowane przeze mnie, podczas chorobowego przymusowego leżenia, kwiatuszki wg tego kursu.






A tu już wielkanocne, wiosenne jaja...





Przy okazji powstał mój pierwszy igielnik..





Czas choroby wykorzystałam na szydełkowanie, kocyk nabrał całkiem nie małych rozmiarów. Wzór z boku kocyka będzie wiosennym ocieplaczem na kubek do kawki pitej w ogrodzie, w chłodniejsze wiosenne dni.


A tu na gałązkach brzozy przysiadł motylek..to też mój "chorobowy" wytwór - dla chętnych instrukcja tutaj.
 

Na dziś to już wszystko, żegnam się z Wami wiosennie i do szybkiego kolejnego razu.