niedziela, 29 czerwca 2014

Szycie, szydełko i przetwory

Jestem, jestem... zasapana, zabiegana pomiędzy szyciem, wekowaniem, ogrodem, szydełkowaniem, ogarnianiem domu, kolejną chorobą synka, zakończeniami przedszkola i szkół...po prostu codziennością. Oj, dla mnie doba jest stanowczo za krótka.
Na początku pochwalę się Wam moim nowym nabytkiem. To stempelki do ciastek, które kupiłam w empiku.
Taki mały gadżet a jaka radość dla mnie i mojego najmniejszego pomocnika kuchennego.
A oto efekt dzisiejszego stemplowania razem z synkiem. Przepis na kruche ciasteczka wzięłam ze strony moje wypieki.
 
 
W czasie kiedy mnie tu nie było, uszyłam komplet dla Jagody - podusię, narzutę na łóżko i zawieszkę - ptaszki z sercem.



Zrobiłam poduszkę dla mojej córci - przód na szydełku a z tyłu materiał. 



To torba dla Pani Justynki...


Królik dla malutkiego Tomka...



Moja najstarsza córa złożyła zamówienie na robiony na szydełku strój plażowy, który znalazła w gazecie - no nie powiem, byłam pewna, że nie dam rady, bo ja przecież do tej pory tylko bawiłam się szydełkiem przy "babcinych kwadratach" na kocyki, a tu nagle odzieżówka. No, ale czego się nie robi dla własnego dziecka. Podjęłam wyzwanie i oto spodenki (szorty) już gotowe, góra czeka na ukończenie.


A to kolejne, bardzo miłe wyzwanie a wręcz zabawa z bawełną z recyklingu - hoooked zpagetti. Co z tego powstanie zobaczycie wkrótce...


W ogrodzie walczę z chwastami, przycinam przekwitnięte pąki kwiatów, zbieram plony, zamykam zapach i smak lata w słoikach... 


Czerwoną porzeczkę połączyłam w słoiczkach razem z poziomkami...

 
Na półkach mojej spiżarki stoi już całkiem pokaźna ilość konfitury truskawkowej, a w zamrażalniku truskawki mrożone w całości.
 
 
W tym roku robiłam po raz pierwszy konfiturę truskawkową z rabarbarem - przepis od Ewy z minty house...

 
Truskawkowe szaleństwo wciąż trwa...
Ulubione danie moje i moich dzieci, nic skomplikowanego, ugotowany makaron z pokrojonymi truskawkami, polany sosem ze zmiksowanych truskawek, po prostu pycha.


Czasem uda mi się odpocząć przy gazetce i herbatce ze świeżej mięty, gorzej gdy w gazecie znajdzie się jakiś artykuł a w głowie pojawia się nowe zadanie. 


Naczytałam się o jego właściwościach i nie było już odwrotu, wiedziałam, że muszę zrobić syrop z jego kwiatów, z kwiatów czarnego bzu, bo o nim mowa. Syrop podawany np. z wodą gazowaną, kostkami lodu, plastrem cytryny, (nazywany jest skandynawską oranżadą) to najlepsza rzecz na upały, których niestety ostatnio u nas brak. I wiecie co Wam powiem, będę go robiła co roku. Pokochałam jego orzeźwiający smak, moim domownikom również zasmakował. Przepis np. tu czy tu
 
 
Myślę, że na dziś wystarczy...
Pozdrawiam Was serdecznie, spokojnej nocki. 

wtorek, 3 czerwca 2014

Dobro

Na początku od razu powiem, że dzisiaj jeszcze nie będzie nominacji. Proszę w tej kwestii o małą chwilę cierpliwości...
Dziś chcę powiedzieć o dobroci ludzi, o wspaniałych inicjatywach, o tym, że nie wolno człowiekowi zwątpić w drugiego człowieka mimo, że na codziennej drodze spotykamy często egoistów, oszustów, ludzi wkorzystujących drugiego człowieka do własnych celów.
Anstahe - kobieta o wielkim sercu, parę dni temu zwróciła się z prośbą do blogerek, by wesprzeć akcję na rzecz Mikołaja, o której przeczytacie na jej blogu tutaj. Pierwszy raz biorę udział w takiej akcji dzięki blogowi, ale napewno nie ostatni. Mam nadzieję, że choć w maleńkiej części przyczynię się do poprawy zdrowia Mikołaja. Anstahe życzę powodzenia na festynie i dziękuję, że mogłam się przyłączyć!!! Oby nigdy na tym świecie nie zabrakło ludzi wrażliwych na cudze cierpienie i niosących bezinteresowną pomoc człowiekowi w potrzebie...
Na festyn wysłałam tę oto torbę i jeszcze dwie drobnostki.


 
Tym samym rozpoczęłam sezon na torby...
 




 
Moja pierwsza poducha z haftem - zamówiona na rocznicę ślubu...


W między czasie rozsypało mi się pudełko na sztućce i naprędce zrobiłam  woreczek z grafiką.


A taki oto sposób wymyśliłam sobie w tym roku na suszenie ziół - obecnie oregano...


Kolej na zbiory z warzywnika :-)



I coś bez czego ogród nie jest dla mnie ogrodem - kwiaty. Swoje pąki otworzyły nareszcie piwonie, irysy, ostróżki, naparstnice, róże...








Uciekam, czas skończyć "Złodziejkę książek"...
Życzę Wam byście na swej życiowej drodze spotykały samych dobrych ludzi, o pięknych sercach.
Dobranoc.

sobota, 24 maja 2014

Wyróżnienie i ciąg dalszy morskich klimatów

Witajcie, dziś zacznę od podziękowań. Jest mi ogromnie miło, gdyż w tym tygodniu otrzymałam wróżnienie od Karmelowej i to jej właśnie chciałabym bardzo, bardzo podziękować. Kompletnie się tego nie spodziewałam i do teraz tak naprawdę nie wiem czym sobie na to zasłużyłam. Dziękuję!!!


A teraz moje odpowiedzi na zadane pytania:
1.Szczęście dla mnie to ....rodzina, uśmiech na twarzy moich bliskich, kwiaty w ogrodzie, promienie słońca na mojej twarzy...wiele takich chwil w moim życiu...
2.Gdy jestem sama ....to delektuję się ciszą.
3.Muszę się przyznać,że  ...nie liczyłam na żadne wyróżnienie.
4.Kiedy mam "zły dzień" ...to współczuję moim bliskim, a jeszcze bardziej sobie, że dałam się ponieść złym emocjom, bardzo nie lubię takich dni.
5.Dzień bez ...... jest dniem straconym - sama nie wiem, u mnie nie ma straconych dni są tylko mniej lub bardziej wykorzystane, bo czasem sił nie starcza by wszystkiemu podołać.
6.Moją pasją jest/są ....ogród, szycie, od niedawna szydełko a od zawsze czytanie książek...
7.Marzy mi się ....Toskania, szklarnia, hafciarka, więcej kwiatów w ogrodzie...no jest tego troszkę.
 
W następnym poście podam moje nominacje, a teraz pokażę Wam to, co zrobiłam w ostatnim czasie, to ciąg dalszy stylu marine.
Powstała na zamówienie girlanda i koniki morskie...
 



 
a także mięciutki króliś tildowy.


To zrobiona przeze mnie poducha, pierwszy raz obszyta wypustką. Miała trafić do pokoju chłopców, a trafiła na balkon :) Pozdrawiam cieplutko  bardzo kreatywną właścicielkę balkonika z trójmiasta!


A tu poszło w ruch szydełko i małymi kroczkami robi się kocyk do wózka dla chłopca.


Mój kocyk już skończony, rozmiarowo zupełnie wystarczający, bo 150x110... i kto by pomyślał, że ja takie "cóś" zrobię własnoręcznie na szydełku :-)


A to dzisiejsze moje pięć minut  na tarasie przy schłodzonym arbuzie ze "Złodziejką książek"...

 
Na sam koniec dorzucam pyszności i piękności z mojego ogrodu...




Spokojnej nocki Wam życzę, a jutro miłej niedzieli, pa,pa...